czwartek, 19 kwietnia 2012

Tildowa gąska

Uparłam się na na maszynę do szycia. Będę szyła - postanowiłam twardo. Przekonałam męża do zakupu powyższej. Zakupiona leżała...ponad miesiąc, aż postanowiłam do niej zasiąść. Pokupowałam cuda-niewidy...jak najbardziej potrzebne i wyjątkowo konieczne natychmiast :) A czas leciał...Nie noooo - mówię sobie, przecież trzeba coś uszyć. Więc na pierwszy ognień poszła gąska. Po całych problemach z nitkami, ich zakładaniem, zrywaniem, plątaniem, uciekaniem i zbijaniem dałam radę.
Może teraz już pójdzie lepiej...




13 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dzięki...a jak się napociłam żeby powstała...

      Usuń
  2. domyślam się, że nie było...kolorowo;p
    wiem po sobie...btw, to kiedy szary kotek?;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kotek nawet, nawet, ale jest za "dobry" dla mnie, poczekamy to nie będzie myszy przypominał :)

      Usuń
  3. heheh, zatem zaczynam odliczanie, bo nastąpi to niebawem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak bum cyk cyk, królik będzie prędzej :) Ach no i nowe bransoletki muszę wykonać, prawda??

      Usuń
  4. Jest cudna! świetny kolor i do tego te urocze nózki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że znalazła wielbicieli. Już widzę jak się rumieni :)

      Usuń
  5. piękna gąska!!! i to początek :). Czekam na więcej!!!

    ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, skoro tak, to muszę się zmotywować do roboty :))

      Usuń
  6. Brawo :) Gąska świetna! Grunt to się nie poddawać na początku, potem będzie z górki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda to prawda. Początki bywają różne, ale jaka potem satysfakcja :)

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny :) Mam nadzieję, że spędziłeś miło czas. Zapraszam ponownie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...