Noo, miałam przerwę, sporą bo przymusową. Dzieci + jesień + przedszkole to połączenie najmniej ciekawe w moim domu i w obecnym czasie. Bywa różnie, czasem lżej, czasem bardzo niefajnie ale i to trzeba przetrwać.......albo oszaleć. Spróbuję przetrwać. Chwilowo sytuacja jest opanowana, ale to etap przejściowy, bo dzieci w domu, kończą leczenie, chwilę jeszcze pobędą w domowych warunkach, potem na trzy dni do przedszkola i zaś się zacznie. Kto to zna - ręka w górę.
A post, post o lalce. Poczyniłam kiedyś moją pierwszą tildę. Było to już chwilę temu, a lala pojechała do córki Oli .
Przejścia z nią byłyyyyyyy...niesłychane. Nie dość, że termin realizacji przekroczyłam masakrycznie, to jeszcze tak z nią nawymyślałam, że sama już nie wiedziałam jak i co mam zrobić. Suma summarum udało się, lalka dała radę, sami zobaczcie i oceńcie.
| Wymyśliłam bieliznę dla lalki, a potem się zaczęło.... |
| Taaak, włosy to był duży problem, wiadomo było, że rude mają być, ale jak je umieścić.... |
Uff, dużo tego.
Buźka
Karina