Za niedługo będę miała przerwę w tworzeniu i blogowaniu....jak znam życie długo nie wytrzymam i coś się pojawi, ale na razie zakładam, że tak będzie. Przenoszenie dobytku z jednego miejsca w drugie do najszybszych zadań nie należy, jednak uporamy się i będzie dobrze. Mam nadzieję, że nawet bardzo dobrze. Remontowe szaleństwo się skończy, jeżdżenie między dwoma domami także, kupowanie osłonek, przełączników, kafli i fug także...i fajno i straszno.
Lody, no tak, lody. Jakoś do nich szczęścia nie mam. Mało ich robię, choć założenia jak co roku są niezłe. W tym miało być inaczej. Nie jest. Miałam robić wiszące kolczyki i naszyjniki, nawet już wafle zrobiłam i upiekłam....i zrobiłam sztyfty. Jak nie doczaruję do tamtych wafli lodowych gałek to pożegnamy się do wiosny chyba....
Do zaś
Karina